środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 2

                                       
Po skończonej kolacji uczniowie udali się do swich dormitoriów, natomiast nowi prefekci naczelni poszli pod gabinet profesora Dumledora aby omówić pare spraw dotyczących ich obowiązków. Hermiona szła korytarzem i zauważyła, że już dwójka prefektów czeka pod gabinetem, a byli to: Hanna Abbott (prefekt Hufflepuffu) oraz Terry Boot (prefekt Ravenclawu). Dziewczyna zauważyła, że rozmawiają o czymś. Kiedy tylko Hermiona się zbliżyła Hanna podeszła do niej i powiedziała
- Przykro mi Hermiono, ale byłam u profesora Dumbledora i powiedziałam, że chcę patrolować z Terrym - zwróciła się w stronę chłopaka - Nie zniosłabym obecności tego dupka, Malfoya. Pytałam także czy my mogłybyśmy patrolować razem, niestety profesor powiedział, że zdecydowanie woli patrole damsko-męskie, i że ma to nas do siebie zbliżyć - dokończyła z lekko smutną miną dziewczyna. Wtem za nimi stanął profesor Dumbledore i wypowiedział hasło
- Miętowe ropuchy! - i cała trójka znalazła się w gabinecie. Profesor zaczął - O widzę, że panna Granger i panna Abbott już są. Pan Boot również. A pan Malfoy? - nagle z nikąt pojawił się Draco - Jestem. - powiedział oschle. - Panie Malfoy, chce pan już zarobić minusowe punkty dla swojego domu? - zapytał sarkastycznie Albus. - Prefekci mają przywile jak również zasady. Proszę być punktualnym. - powiedział do Malfoya. Chciałbym tylko przypomnieć z kim patrolujecie korytarze. Panna Abbott z panem Bootem, Pnna Granger z ..... - tego nie dokończył gdyż Draco krzyknął -CO?! Ja mam patrolować z tą szl..... - w ostatnej chwili ugryzł się w język, jednak Dumbledore chyba domyślił się jakim wyzwiskiem Ślizgon chciał rzucić  w Hermionę. Natychmiast zareagował - Panie Malfoy, to już zostało uzgodnione, nie ma pan nic do gadania. I jeszcze jedna sprawa: minus dziesięć punktów dla Slytherinu. W Hogwarcie nie tolerujemy takich wyzwisk. - Chłopak zamilkł i opuścił głowę - Przypominam dzisiaj o 23.00 pierwszą zmianę mają panna Granger i pan Malfoy - powiedział, po czym wszyscy wyszli. Udali się do wspólnego dormitorium. Czas minął bardzo szybko i zanim się obejrzeli była 22.58. Hermiona czekała na Malfoya w pokoju wspólnym. Tymczasem on ustawiał na żelu swoją platynową grzywkę. Codziennie zajwięcej czasu spędzał pielgnując swoje włosy. Jednak całkiem dobrze mu to wychodziło, ponieważ były one na prawdę zadbane. Kiedy w końcu skończył użył tylko jeszcze swoich męsich perfum. Były bardzo drogie, ale pachniały cudownie. Według Dracona odpowiedni i dobry zapach odgrywał dużą rolę w uwodzeniu dziewczyn. Tak na prawdę wszystkie czuły ten zmysłowy zapach stojąc w pobliżu chłopaka. Wyszedł spokojnie z pokoju i zobaczył Hermionę. Stała wpatrując się w ogień buchający z kominka. Kiedy i ona go ujrzała obrzuciła go krwiożerczym spjrzeniem. - Ooo... Szanowny książe się pojawił - powiedziała sarkastycznie. Chłopak tylko na nią spojrzał i odrzekł - Chodźmy już. Nie chcę tu sterczeć całą noc - Razem wyszli i oświetlali sobie drogę różdżkami. Nagle oboje spostrzegli jakąś sylwetkę. Podeszli bliżej. Obraz bardziej zarysował im się przed oczami i ujrzeli dwójkę pierwszoklasistów. Dzieciaki zamarły na ich widok. Stały nieruchomo wpatrując się w jasne promienie padające z ich różdżek. Draco nagle zaczął
- Co wy sobie myślicie?! Gdzie się szlajacie już pierwszego dnia? Widać, że nie mieliście styczności z ....
- Malfoy! - przerwała mu w końcu dziewczyna i zwróciła się do chłopców, którym do oczu nalewały się łzy.
- Spokojnie - powiedziała opanowana - Z jakiego jesteście domu? - zapytała z serdecznym uśmiechem na twarzy. Jedno z nich się odezwało - Z Ravenclawu .... - powiedział wyższy chłopczyk niepewnym głosem - No to zmykajcie już. W Hogwarcie nie można wychodzić na korytarz po 22.00. Nie odbierzemy wam punktów, ale uważajcie na przyszłość. - kiedy dziewczyna już skończyła, Krukoni szybkim krokiem poszli do swojego dormitorium. - Co ty odwalasz? - Malfoy odezwał się - Nie mamy pełnić roli nianiek. - Draco palił się ze złości. Hermiona  nie pozostawiła tego bez komentarza - Ale nie mamy także pełnić roli celników z więzienia. Przez dłuższy czas patrzyli na siebie gniewnym wzrokiem. Nagle zjawił się Irytek. Przefrunął między prefektami. Draco odskoczył lecz Hermiona zachwiała się. Za nią stała duża, metalowa zbroja z ostrym mieczem. Dziewczyna próbowała złapać równowagę. Pomimo jej trudów nie udawało jej się. Kiedy już miała się przewrócić na broń przymocowaną do zbroi Ślizgon krzyknął - Granger! Złapał ją w pasie i szybko przyciągnął Hermionę do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz