-No więc... - zaczęła powoli Hermiona - Moje warunki nie są aż tak trudne. Po prostu nie będziesz mnie już więcej wyzywał. Chyba proste? - powiedziała przewracając oczami.
-Przez ile? - Draco odezwał się od niechcenia.
-Jak to przez ile?! Do końca roku, a co myślałeś? - odpowiedziała Hermiona spoglądając na chłopaka.
-Co?! Aż tyle? Przecież nie dam rady! Co jeśli złamię ten warunek?! - powiedział wzburzony Malfoy.
-Co wtedy? Wtedy powiem Pansy, że się w niej zakochałeś i już nigdy nie da ci spokoju. Nie ważne co powiesz i tak wszędzie będzie za tobą chodzić. Więc jak będzie? - zapytała z uśmiechem dziewczyna
-No dobra... Ale... Czy na prawdę musi to trwać aż rok? Może skrócimy to jakoś - zapytał z nadzieją w głosie.
-Ok. Wiem, że i tak nie wytrzymałbyś przez rok. Więc może przez miesiąc?
-Dobra postaram się. To wszystko?
-Wiesz co? Oprócz tego, że nie możesz mnie wyzywać, to jeszcze nie możesz mi mówić po nazwisku! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-Co?! Przecież nic nie zrobiłem, dlaczego?
-Teraz nic nie zrobiłeś... A w poprzednich latach, kiedy... - tutaj nie dokończyła, ponieważ Draco nie chciał tego słuchać i szybko się wykręcił
-Dobra, dobra... Umowa stoi. Przez miesiąc mówię do ciebie po imieniu. Pamiętaj bal za dwa dni, czyli w sobotę. Nic nie wspominaj Pansy o naszej umowie.
-Przecież i tak z nią nie rozmawiam... - w końcu oboje poszli do Wielkiej Sali na kolacje tam Hermiona spotkała swoich przyjaciół.
-Cześć Hermiona! - powitała ją Ginny
-Cześć wam - odpowiedziała równie wesoło
-Co jesteś taka szczęśliwa? Nie musisz już patrolować z Malfoyem? - zapytał Harry.
-Niestety, dalej muszę się z nim męczyć, ale teraz stanie się to mniej uciążliwe.
-Co? Co takiego zrobiłaś? - Ron był bardzo ciekawy, co takiego przyjaciółka wymyśliła na tą fretkę.
-Zaraz się dowiesz Ron. No więc, on poprosił mnie, żebym poszła z nim na bal, ponieważ on nie chce iść z Parkinson i ja.. - nagle przerwał jej głos Rudzielca.
-Co chyba się nie zgodziłaś, co?
-Ron! Nie przerywaj kiedy mówię - upomniała go dziewczyna.
-No więc, jak mówiłam. Zapytał czy z nim pójdę, ja wtedy odpowiedziałam, że pod jednym warunkiem... - kiedy Hermona wreszcie opowiedziała im całą historię, spokojnie zjadła. Przyjaciele nie byli zbyt zachwyceni tym, że idzie ona z ich największym wrogiem na bal. Z drugiej jednak strony, śmieszne było patrzenie jak Draco staranie dobiera odpowiednie słowa rozmawiając z Hermioną. Ron jednak nie cieszył się z tego powodu. Sam chciał jutro zaprosić swoją najlepszą przyjaciółkę. Nie wiedział jednak, że jego największy wróg go w tym uprzedzi. Wiedział natomiast jedno: Musi coś zrobić aby Draco tego pożałował. Wiedział już nawet co to będzie...