wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 5

- Jaki jest ten warunek? Szybko mów! - niecierpliwił się Draco. Bał się propozycji Hermiony. Wiedział, że nie może jej odrzucić jeśli nie chce iść z Pansy na bal. A bardzo tego nie chciał. Wiedział, że i tak nie będą razem tańczyć, czy nawet rozmawiać, ale Parkinson mogłaby się czepiać. Miał nadzieję, że to co wymyśliła Hermiona nie upokorzy go przed całą szkołą. Jednak, nie znał Grager zbyt dobrze. Nie wiedział, że dziewczyna potrafi być aż tak wredna. 
-No więc... - zaczęła powoli Hermiona - Moje warunki nie są aż tak trudne. Po prostu nie będziesz mnie już więcej wyzywał. Chyba proste? - powiedziała przewracając oczami.
-Przez ile? - Draco odezwał się od niechcenia.
-Jak to przez ile?! Do końca roku, a co myślałeś? - odpowiedziała Hermiona spoglądając na chłopaka.
-Co?! Aż tyle? Przecież  nie dam rady! Co jeśli złamię ten warunek?! - powiedział wzburzony Malfoy.
-Co wtedy? Wtedy powiem Pansy, że się w niej zakochałeś i już nigdy nie da ci spokoju. Nie ważne co powiesz i tak wszędzie będzie za tobą chodzić. Więc jak będzie? - zapytała z uśmiechem dziewczyna
-No dobra... Ale... Czy na prawdę musi to trwać aż rok? Może skrócimy to jakoś - zapytał z nadzieją w głosie.
-Ok. Wiem, że i tak nie wytrzymałbyś przez rok. Więc może przez miesiąc?
-Dobra postaram się. To wszystko?
-Wiesz co? Oprócz tego, że nie możesz mnie wyzywać, to jeszcze nie możesz mi mówić po nazwisku! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-Co?! Przecież nic nie zrobiłem, dlaczego?
-Teraz nic nie zrobiłeś... A w poprzednich latach, kiedy... - tutaj nie dokończyła, ponieważ Draco nie chciał tego słuchać i szybko się wykręcił
-Dobra, dobra... Umowa stoi. Przez miesiąc mówię do ciebie po imieniu. Pamiętaj bal za dwa dni, czyli w sobotę. Nic nie wspominaj Pansy o naszej umowie. 
-Przecież i tak z nią nie rozmawiam... - w końcu oboje poszli do Wielkiej Sali na kolacje tam Hermiona spotkała swoich przyjaciół.
-Cześć Hermiona! - powitała ją Ginny
-Cześć wam - odpowiedziała równie wesoło
-Co jesteś taka szczęśliwa? Nie musisz już patrolować z Malfoyem? - zapytał Harry.
-Niestety, dalej muszę się z nim męczyć, ale teraz stanie się to mniej uciążliwe. 
-Co? Co takiego zrobiłaś? - Ron był bardzo ciekawy, co takiego przyjaciółka wymyśliła na tą fretkę.
-Zaraz się dowiesz Ron. No więc, on poprosił mnie, żebym poszła z nim na bal, ponieważ on nie chce iść z Parkinson i ja.. - nagle przerwał jej głos Rudzielca.
-Co chyba się nie zgodziłaś, co? 
-Ron! Nie przerywaj kiedy mówię - upomniała go dziewczyna.
-No więc, jak mówiłam. Zapytał czy z nim pójdę, ja wtedy odpowiedziałam, że pod jednym warunkiem... - kiedy Hermona wreszcie opowiedziała im całą historię, spokojnie zjadła. Przyjaciele nie byli zbyt zachwyceni tym, że idzie ona z ich największym wrogiem na bal. Z drugiej jednak strony, śmieszne było patrzenie jak Draco staranie dobiera odpowiednie słowa rozmawiając z Hermioną. Ron jednak nie cieszył się z tego powodu. Sam chciał jutro zaprosić swoją najlepszą przyjaciółkę. Nie wiedział jednak, że jego największy wróg go w tym uprzedzi. Wiedział natomiast jedno: Musi coś zrobić aby Draco tego pożałował. Wiedział już nawet co to będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz