poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 4

- Profesor Snape?!- Krzyknęła przerażona Hermioa. Obok leżącego mężczyzny leżały książki i kilka rozbitych eliksirów. Dziewczyna byłą przerażona tym widokiem. Profesor leżał w dużej kałuży krwi. Na szczęście oddychał. Hermiona nie zastanawiała się długo i zaczęła głośno krzyczeć - Pomocy! Zawołajcie pielęgniarkę! - Wtem zjawiło się kilku trzecioroczniaków - Szybko! Biegnijcie po panią Pomfrey! - dzieci natychmiast zniknęły za zakrętem. Nie minęły dwie minuty, a pielęgniarka już była na miejscu. Snape znalazł się w skrzydle szpitalnym. Nikt oprócz nauczycieli nie wiedział co stało się profesorowi. Wszyscy uczniowie mieli swoje ciche podejrzenia, które nie były trafne. Kiedy sytuacja została minimalnie opanowana, Hermiona wróciła do lochów aby oznajmić uczniom, że eliksiry się nie odbędą. Tak się złożyło, że dzisiaj miały być trzy lekcje ze ślizgonami. Lekcje przepadły i wszyscy udali się do swoich dormitoriów. Hermiona była bardzo przejęta całą sytuacją. W dormitorium postanowiła odrobić kilka zadań domowych z innych lekcji. skończyła już po pół godzinie. Weszła do pokoju wspólnego prefektów. Hanna wyszła niedawno, a Terry spał w swoim pokoju. Natomiast Draco siedział wygodnie w fotelu i patrzył na ciepłe płomyki w kominku. Hermiona nie miała już nic do roboty. Ginny niedawno mówiła jej, że ma coś do załatwienia w Hogsmeade, a Ron i Harry zapewne spali w swoim dormitorium. Dziewczyna usiadła w fotelu na przeciwko blondyna. Ten nawet nie wzruszył się na jej widok. Siedzieli w milczeniu przez nie całe dwie minuty. Hermiona znudzona już tym milczeniem rzuciła pierwszy temat jaki przyszedł jej do głowy - Dlaczego siedzisz tutaj tak samotnie? Nie mamy lekcji, a ty tutaj po prostu tak siedzisz. Draco spojrzał na nią kontem oka i po chwili się odezwał - Co cię to tak obchodzi? Z resztą ty robisz to samo. - odpowiedział znudzony. Hermoina dalej ciągnęła ten pusty temat - No cóż... W końcu taka kujonka jak ja nie ma przyjaciół. Ja tylko czytam nudne książki i odrabiam lekcje. - odpowiedziała. Tym razem chłopak wyprostował się i spojrzał na Hermionę -Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to powiem ci - dziewczyna nie wiedziała dlaczego tak się uniósł - Pansy zaprosiła mnie na bal letni. Zostały tylko dwa dni. Nie ważne jak bardzo nie chcę muszę z nią iść bo nie mam żadnej sensownej wymówki! - Draco był tak wściekły, że wstał z fotelu i stał wpatrując się w zdziwioną twarz Hermiony. - Spokojnie...- powiedziała powoli wstając - Na pewno ktoś jeszcze jest wolny.. - próbowała go uspokoić - Ta... Zostały same puchonki. A z takimi za żadne skarby nie pójdę! Wszyscy już są zajęci, oprócz... - tu w jego oczach pojawiła się iskierka radości -Ciebie!
-Co?! Ja mam z tobą iść z tobą na bal?!
-Dlaczego nie?
-Wystarczy mi, że razem musimy mieszkać w dormitorium i odbywać patrole!
-No weź... Co ci szkodzi? I tak nie będziemy tańczyć i nawet ze sobą rozmawiać. Po prostu, tylko powiem Pansy, że idę z kimś innym i przyjdę z tobą na bal
-A co będzie z tobą? Twoi durni kumple zobaczą, że zadajesz się z gryfońską szlamą.
-Phi. Na wet się nie dowiedzą.
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz