-Dzię... - to słowo już pchało się na język Hermiony, kiedy blondyn ją puścił i powiedział tylko - Nie dość, że szlama to jeszcze niezdarna... - po czym poszedł dalej. Hermiona mogła się tego spodziewać. Takie zachowanie było dla Dracona normalne. Szczerze mówiąc dziewczyna zdziwiłaby się gdyby znów powiedział jej coś miłego. Byłoby to zbyt dużo jak na Malfoya. Dalsza część patrolu minęła w ciszy. Wreszcie wrócili do wspólnego dormitorium. Hermiona weszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Była bardzo zmęczona dzisiejszym dniem. Położyła się w wygodnym łóżku i chwilę tak leżała w ciszy. Co jakiś czas było tylko słychać nalewanie jakiegoś płynu do szklanki. Mogła się domyślić, że był to Draco, który często w nocy siadał samotnie z butelką Ognistej i rozmyślał, czasami o minionym dniu, czasami o dziewczynach, o alkoholu , rzadko myślał o problemach, szkole, nauce... Dziewczyna nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. Obudziły ją poranne promienie ciepłego, letniego słońca oraz ciche mruczenie Krzywołapa. Napełniła jego miskę i udała się do łazienki. Do śniadania miała jeszcze półtorej godziny, więc postanowiła szybko się ogarnąć i iść do Ginny. Już po 20 min była gotowa. Ginny ucieszyła się na widok przyjaciółki. - Miona! Jak ci minął pierwszy patrol? - zapytała z zainteresowaniem. - Koszmarnie! Muszę patrolować z tą wredną fretką! - odpowiedziała ze smutkiem w oczach dziewczyna.Miała nadzieję, że kiedyś będzie jakaś zmiana i będzie mogła patrolować z kimś innym. -Co?! Próbowałaś rozmawiać z profesorem? Może zgodziłby się na zamianę? - powiedziała z nadzieją w głosie Ginny. Było jej przykro, że to właśnie Hermiona musi się męczyć z Malfoyem. Niestety ona nie mogła zrobić w tej sprawie nic więcej, oprócz wspierania przyjaciółki. - Niestety nie da się nic zrobić. Profesor chce, żebyśmy się zintegrowali, czy coś... - Powiedziała dziewczyna spuszczając głowę.
* ' * ' * ' * ' *
Ron i Harry już siedzieli w Wielkiej Sali zajadając się kanapkami. Harry był pochłonięty czytaniem Proroka Codziennego, a Ron szukaniem smaczniejszych i bardziej obładowanych pysznościami kanapek. W sali panował lekki hałas, mimo wszystko dało się ze sobą porozmawiać normalnym tonem. Nagle Potter wyłonił swoją głowę zza kart gazety i zwrócił się do Rudzielca. - Nie piszą nic ciekawego...- powiedział znudzonym głosem. - Mhm... A łe se łechyny?? - powiedział Ron ustami przepełnionymi kanapkami. - Że co? Ron... Czy na prawdę muszę ci mówić, tak jak twoja matka, że nie mówi się z pełnymi ustami...? - powiedział z lekkim uśmiechem. - Dobra, dobra... Pytałem gdzie są dziewczyny. Długo ich nie ma, a zazwyczaj przychodzą wcześniej od nas. No wiesz nie widziały się całą noc. W końcu Hermiona została prefektem. Pewnie gadają i zapomniały o śniadaniu. - No to niech się lepiej pospieszą - powiedział Ron - Śniadanie kończy się za 10 min. Kiedy tylko to powiedział, do sali wbiegły dziewczyny. Szybko usiadły obok chłopaków. - No, myśleliśmy, że się już nie pojawicie - Powiedział wesoło Harry. - Ech... Trochę się zagadałyśmy - odpowiedziała Ginny nalewając sobie mleka do płatków. Dziewczyny uwinęły się ze śniadaniem bardzo szybko i już cała czwórka miała zejść do lochów na zajęcia ze Ślizgonami, kiedy nagle Hermiona zawołała - O nie! Zapomniałam wziąć mojej Książki do Eliksirów! Snape mi nie odpuści, muszę wrócić po nią do dormitorium! Ile zostało mi czasu?! -zapytała - Jakieś 5 min pospiesz się Mionka! - krzyknęła Ruda kiedy dziewczyna szybko zbliżała się do schodów. Modliła się cicho aby schody nie wywinęły jej żadnego numeru. Udało się. Musiała tylko skręcić korytarzem w lewo i wejść do dormitorium. Była spokojna, ponieważ zostały jej 3 min, a powrót do lochów to pestka. Nie wiedziała dlaczego, coś kazało jej na chwilę wejść w ślepy korytarz, który prowadził tylko do ściany z ogromnym gobelinem. Hermiona odwróciła głowę, podeszła trochę bliżej i zauważyła coś ciemnego. Podeszła bliżej i ze zgrozą zobaczyła, wielką kałużę czegoś czerwonego obok - jak już później zauważyła - głowy jakiegoś człowieka. Podeszła jeszcze bliżej. Nagle stanęła jak oszołomiona. Na podłodze leżał...
dam dam dam! Leżał... W jakim ty momencie przerywasz?! Pisz dalej i to szybko... !
OdpowiedzUsuń