-Granger zrób coś z tym swoim kotem! Obudził mnie tym swoim miauczeniem... - powiedział przecierając oczy. Dopiero teraz dziewczyna przypomniała sobie, że zapomniała napełnić miskę swojemu pupilkowi. Jednak wiedziała, że Krzywołap nie jest aż tak głośny, a ściany nie są cienkie. Z pewnością Malfoy'a nie obudził Krzywołap. Postanowiła jednak, że nie będzie się w to zagłębiać.
-Już nie przesadzaj Malfoy... - powiedziała kręcąc głową - On nie jest taki głośny.
-Jasne... To ciekawe dlaczego mnie obudził? No, ale nie ważne. Skoro już się obudziłem to mam do ciebie sprawę. - Hermiona stała jednak i wpatrywała się w jeden punkt myśląc nad czymś intensywnie.
-Halo? Odezwiesz się w końcu?- chłopak był już niecierpliwy.
-Malfoy...? - powiedziała nadal pochłonięta w swoich myślach
-Co? - powiedział spoglądając na dziewczynę z wielkim zaciekawieniem
-Jak ty mnie dzisiaj przywitałeś?
-O co ci chodzi? Powiedziałem, żebyś uciszyła kota, a co?
-Chodzi dokładnie o pierwsze wypowiedziane dzisiaj twoje słowo... Wiesz jak brzmiało? - kiedy to mówiła uśmiechnęła się.
-Nie mam pojęcia o co ci chodzi. - powiedział wzdychając ciężko.
-Nazwałeś mnie Granger! Pamiętasz o umowie? I zgadnij co powinnam teraz zrobić.
-Nie! Nawet nie próbuj Gra... Znaczy nawet nie próbuj! Błagam nie wytrzymam na balu z Parkinson! Już nigdy cię tak nie nazwę! Przysięgam!
-Nigdy?
-Co?! Nie! Nie o to chodzi, nigdy znaczy do końca miesiąca - powiedział już nieco spokojniej blondyn.
-Dobra. Odpuszczę ci to. Ale lepiej się pilnuj. Dobra, co to za sprawa, o której mówiłeś przed chwilą?
-Aaa... To w sprawie balu, słuchaj. Może nie będziemy tańczyć i rozmawiać, ale jako prefekci musimy tam wejść razem i zatańczyć pierwszy letni taniec. To oznacza, że musimy wyglądać jak najlepiej się tylko da, ale jeśli ja ubiorę porządny i drogi garnitur, a ty jakieś kolorowe prześcieradło to możemy zapomnieć, o tym żeby wyjść z balu z tak samo dobrą reputacją z jaką tam wejdziemy. Więc... Postanowiłem, że dopasuję ciebie do mnie. I co ty na to? - Hermiona stała w milczeniu i wpatrywała się zażarcie w chłopaka. Nie wierzyła w to co mówi. ON będzie JEJ nakazywał co ma ubrać?! Hermiona bardzo nie lubiła takiego zachowania. Postanowiła mu to powiedzieć.
-Że niby co?! Będziesz mi nakazywał co mam robić? Chyba śnisz. - powiedziała przewracając oczami.
-No weź... Chociaż zobacz co kupiłem. Nawet nie wiesz jak ciężko mi było znaleźć porządną sukienkę. Chyba to możesz zrobić?
-No dobra.
-To chodź - powiedział Draco i zaprowadził ją do swojej sypialni. Otwarł szafę i wyciągnął z niej duże pudełko. Ostrożnie położył je na łóżko. Zdjął pokrywę i już po chwili ich oczom ukazała się piękna ciemno zielona sukienka na ramiączkach, sięgająca przed kolano. Pod biustem miała cienki czarny pasek. Na dole wyłaniała się podwójna czarna halka. Hermiona musiała przyznać, że sukienka była na prawdę ładna. Było jej trochę smutno, że nie założy czegoś w barwach swojego domu, ale kiedy Malfoy wyjął z drugie pudełka piękne czarne szpilki cały smutek zniknął w niepamięć.
-Draco... To jest...
-Tak, tak. Szybko przebierz się, bo muszę zobaczyć czy pasuje - powiedział siadając na łóżku.
-Ekh... Em... Malfoy?
-Hę? - powiedział blondyn podnosząc głowę.
-No... Raczej nie będę się przebierać kiedy ty jesteś w tym samym pokoju - powiedziała - może wyjdziesz?
-Jak tam chcesz... Jak już będziesz gotowa to wyjdź - powiedział zbliżając się do drzwi. Po chwili wyszedł. Dziewczyna szybko przebrała się w piękną sukienkę i buty. Postanowiła jeszcze przejrzeć się w lustrze. Wyglądała naprawdę ładnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz