Hermiona wyszła z pokoju Malfoya w pięknej kreacji. W dormitorium już oprócz Dracona siedzieli także Terry i Hanna. Kiedy dziewczyna wyszła z sypialni chłopaka wszyscy byli oszołomieni wyglądem Hermiony. Jako pierwsza odezwała się Hanna.
-Hermiona! Wyglądasz pięknie! Gdzie kupiłaś taką wspaniałą sukienkę? - powiedziała podekscytowana dziewczyna.
-Wiesz, właściwie to... - już miała odpowiadać.
-Właściwie to prezent od jej ciotki! Tak... Ona wysłała jej tę sukienkę - powiedział prędko Malfoy.
-Aha... Ale co robiła w twojej sypialni? - spytała podejrzliwie blondynka.
-No... Bo Gra... To znaczy Hermiona chciał mi pokazać tą sukienkę. No bo w końcu jako prefekci tańczymy razem. - Draco był z siebie dumny, że tak łatwo udało mu się wybrnąć z tej ciężkiej sytuacji. Miał nadzieję, że ani ona, ani Terry nie będą już tak dociekliwi w tej sprawie.
-Hmm... No tak. Dobra ja idę się przebrać. Widzimy się na patrolu Terry! - powiedziała machając i zbliżając się do swojej sypialni dziewczyna.
-Taaa... Ja też już idę... - powiedział chłopak cały czas wpatrując się zażarcie w Hermionę. W końcu zostali sami. Tym razem to Granger pociągnęła go do swojej sypialni. Zamknęła drzwi i zaczęła.
-Co to miało być? Jaka ciotka?! - krzyczała dziewczyna - wyjaśnisz mi to w końcu?! - patrzała na niego wzrokiem zabójcy.
-Dobra, dobra tylko już się tak nie drzyj - uspokajał ją blondyn gestem dłoni - przecież nikt się nie może o tym dowiedzieć. Jak myślisz co by zrobili, gdyby się dowiedzieli, że kupiłem ci sukienkę na bal, na który jeszcze razem idziemy?
-No w sumie...
-Właśnie! Więc trzymajmy się tego, że sukienkę kupiła ci ciotka, a na bal idziemy razem bo jesteśmy do tego zmuszeni jako prefekci, dobra?
-No niech ci będzie. Tylko mogłeś mnie o tym wcześniej uprzedzić. No ale nie ważne. Idę się przebrać - Hermiona przebrała się w rzeczy, które miała założone zanim mierzyła sukienkę. Kreację na bal włożyła do pudełka i schowała pod łóżkiem. Była 7.00. To nadal zbyt wczesna godzina aby kogoś spotkać. Zazwyczaj kiedy Granger nie miała co robić uczyła się. Jednak dzisiaj nie miała na to ochoty. Postanowiła iść do biblioteki. Tam zawsze znajdowała ciekawą dla niej książkę. Idąc korytarzem spotkała kilku pierwszoroczniaków, ale nie było w tym nic dziwnego. Oni zazwyczaj budzili się najwcześniej. W bibliotece natomiast nie było nikogo. Znalazła dosyć grubą książkę o ciekawym tytule. Była to książka o tematyce detektywistycznej, czyli takiej jaką Hermiona lubiła najbardziej ze wszystkich mniej naukowych książek. Jednak ta jej nie wciągnęła jak to inne robiły. Dziewczyna bardzo chciała komuś powiedzieć o balu i sukience. Wiedziała, że tej tajemnicy nie powierzy byle komu. Harry i Ron nie mogli się dowiedzieć. Nie byli zadowoleni tym faktem, że ich przyjaciółka tańczy z fretką, a co dopiero gdyby dowiedzieli się o drogiej sukni, którą Hermiona przyjęła. Jej najlepszą przyjaciółką z pewnością była Ginny. Z żadną inną dziewczyną nie przyjaźniła się tak mocno jak z nią. Postanowiła, że już do niej pójdzie.
'*'*'*'*'*'*'*'*
W tym czasie Ron i Harry prowadzili ożywioną dyskusję na temat Hermiony. Konkretnie to Ron wpajał Harry'emu swój plan jak odciągnąć ich najlepszą przyjaciółkę oraz potajemną miłość Rona od blondwłosego wroga.
-Harry! To jest świetny plan! Tylko musisz mi pomóc! Jesteś moim przyjacielem, a Hermiona przyjaciółką, nie możemy jej pozwolić iść na bal z Malfoy'em. To ja miałem z nią spędzić ten wieczór. I to mi się uda. Nie ważne jak. Ważny będzie efekt...
-Ron... Jeden bal. To jej nie zaszkodzi, opanuj się - Harry nieudolnie próbował pocieszyć przyjaciela - na pewno ona lubi ciebie bardziej niż jego. Po za tym ja nawet nie wiedziałem, że masz zamiar iść na ten bal.
-Miałem zamiar... Ale z Hrmioną. Ta blond fretka jeszcze tego pożałuje...
'*'*'*'*'*'*'*'*
Granger opowiedziała przyjaciółce o wszystkim i od razu poczuła się lepiej.
-Ale pamiętaj Ginny. Nie możesz tego powiedzieć absolutnie nikomu
-No jasne! To zostanie między nami - odpowiedziała wesoło Ruda - wiesz, na twoim miejscu chłopakom też bym nie mówiła. Ron może być niezadowolony...
-Tak, tak wiem. Ty jedyna o tym wiesz i tak zostanie. Chodź pokażę ci tę sukienkę.
-Dobra, tylko się ubiorę i idziemy.
Draco + Hermiona
sobota, 2 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
Rozdział 6
Następnego dnia Hermiona wstała wcześnie. Była sobota więc nie warto było się tak szybko zrywać z łóżka. Długo próbowała zasnąć, jednak bezskutecznie. Poszła do łazienki i już po 10 min. wyglądała perfekcyjnie. Wiedziała, że o tak absurdalnej porze jak 6.30 rano, w sobotę nie ma co liczyć na to, że spotka w zamku jakąś żywą duszę. Cicho wyszła ze swojej sypialni i na palcach przemknęła przez pokój wspólny. Miała nadzieję, że nikogo nie obudziła. Nagle zatrzymała się przed wyjściem z dormitorium. Otwarły się drzwi z pokoju Malfoya. Wyszedł z nich zaspany blondyn w zielonym szlafroku.
-Granger zrób coś z tym swoim kotem! Obudził mnie tym swoim miauczeniem... - powiedział przecierając oczy. Dopiero teraz dziewczyna przypomniała sobie, że zapomniała napełnić miskę swojemu pupilkowi. Jednak wiedziała, że Krzywołap nie jest aż tak głośny, a ściany nie są cienkie. Z pewnością Malfoy'a nie obudził Krzywołap. Postanowiła jednak, że nie będzie się w to zagłębiać.
-Już nie przesadzaj Malfoy... - powiedziała kręcąc głową - On nie jest taki głośny.
-Jasne... To ciekawe dlaczego mnie obudził? No, ale nie ważne. Skoro już się obudziłem to mam do ciebie sprawę. - Hermiona stała jednak i wpatrywała się w jeden punkt myśląc nad czymś intensywnie.
-Halo? Odezwiesz się w końcu?- chłopak był już niecierpliwy.
-Malfoy...? - powiedziała nadal pochłonięta w swoich myślach
-Co? - powiedział spoglądając na dziewczynę z wielkim zaciekawieniem
-Jak ty mnie dzisiaj przywitałeś?
-O co ci chodzi? Powiedziałem, żebyś uciszyła kota, a co?
-Chodzi dokładnie o pierwsze wypowiedziane dzisiaj twoje słowo... Wiesz jak brzmiało? - kiedy to mówiła uśmiechnęła się.
-Nie mam pojęcia o co ci chodzi. - powiedział wzdychając ciężko.
-Nazwałeś mnie Granger! Pamiętasz o umowie? I zgadnij co powinnam teraz zrobić.
-Nie! Nawet nie próbuj Gra... Znaczy nawet nie próbuj! Błagam nie wytrzymam na balu z Parkinson! Już nigdy cię tak nie nazwę! Przysięgam!
-Nigdy?
-Co?! Nie! Nie o to chodzi, nigdy znaczy do końca miesiąca - powiedział już nieco spokojniej blondyn.
-Dobra. Odpuszczę ci to. Ale lepiej się pilnuj. Dobra, co to za sprawa, o której mówiłeś przed chwilą?
-Aaa... To w sprawie balu, słuchaj. Może nie będziemy tańczyć i rozmawiać, ale jako prefekci musimy tam wejść razem i zatańczyć pierwszy letni taniec. To oznacza, że musimy wyglądać jak najlepiej się tylko da, ale jeśli ja ubiorę porządny i drogi garnitur, a ty jakieś kolorowe prześcieradło to możemy zapomnieć, o tym żeby wyjść z balu z tak samo dobrą reputacją z jaką tam wejdziemy. Więc... Postanowiłem, że dopasuję ciebie do mnie. I co ty na to? - Hermiona stała w milczeniu i wpatrywała się zażarcie w chłopaka. Nie wierzyła w to co mówi. ON będzie JEJ nakazywał co ma ubrać?! Hermiona bardzo nie lubiła takiego zachowania. Postanowiła mu to powiedzieć.
-Że niby co?! Będziesz mi nakazywał co mam robić? Chyba śnisz. - powiedziała przewracając oczami.
-No weź... Chociaż zobacz co kupiłem. Nawet nie wiesz jak ciężko mi było znaleźć porządną sukienkę. Chyba to możesz zrobić?
-No dobra.
-To chodź - powiedział Draco i zaprowadził ją do swojej sypialni. Otwarł szafę i wyciągnął z niej duże pudełko. Ostrożnie położył je na łóżko. Zdjął pokrywę i już po chwili ich oczom ukazała się piękna ciemno zielona sukienka na ramiączkach, sięgająca przed kolano. Pod biustem miała cienki czarny pasek. Na dole wyłaniała się podwójna czarna halka. Hermiona musiała przyznać, że sukienka była na prawdę ładna. Było jej trochę smutno, że nie założy czegoś w barwach swojego domu, ale kiedy Malfoy wyjął z drugie pudełka piękne czarne szpilki cały smutek zniknął w niepamięć.
-Draco... To jest...
-Tak, tak. Szybko przebierz się, bo muszę zobaczyć czy pasuje - powiedział siadając na łóżku.
-Ekh... Em... Malfoy?
-Hę? - powiedział blondyn podnosząc głowę.
-No... Raczej nie będę się przebierać kiedy ty jesteś w tym samym pokoju - powiedziała - może wyjdziesz?
-Jak tam chcesz... Jak już będziesz gotowa to wyjdź - powiedział zbliżając się do drzwi. Po chwili wyszedł. Dziewczyna szybko przebrała się w piękną sukienkę i buty. Postanowiła jeszcze przejrzeć się w lustrze. Wyglądała naprawdę ładnie.
wtorek, 5 lutego 2013
Rozdział 5
- Jaki jest ten warunek? Szybko mów! - niecierpliwił się Draco. Bał się propozycji Hermiony. Wiedział, że nie może jej odrzucić jeśli nie chce iść z Pansy na bal. A bardzo tego nie chciał. Wiedział, że i tak nie będą razem tańczyć, czy nawet rozmawiać, ale Parkinson mogłaby się czepiać. Miał nadzieję, że to co wymyśliła Hermiona nie upokorzy go przed całą szkołą. Jednak, nie znał Grager zbyt dobrze. Nie wiedział, że dziewczyna potrafi być aż tak wredna.
-No więc... - zaczęła powoli Hermiona - Moje warunki nie są aż tak trudne. Po prostu nie będziesz mnie już więcej wyzywał. Chyba proste? - powiedziała przewracając oczami.
-Przez ile? - Draco odezwał się od niechcenia.
-Jak to przez ile?! Do końca roku, a co myślałeś? - odpowiedziała Hermiona spoglądając na chłopaka.
-Co?! Aż tyle? Przecież nie dam rady! Co jeśli złamię ten warunek?! - powiedział wzburzony Malfoy.
-Co wtedy? Wtedy powiem Pansy, że się w niej zakochałeś i już nigdy nie da ci spokoju. Nie ważne co powiesz i tak wszędzie będzie za tobą chodzić. Więc jak będzie? - zapytała z uśmiechem dziewczyna
-No dobra... Ale... Czy na prawdę musi to trwać aż rok? Może skrócimy to jakoś - zapytał z nadzieją w głosie.
-Ok. Wiem, że i tak nie wytrzymałbyś przez rok. Więc może przez miesiąc?
-Dobra postaram się. To wszystko?
-Wiesz co? Oprócz tego, że nie możesz mnie wyzywać, to jeszcze nie możesz mi mówić po nazwisku! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-Co?! Przecież nic nie zrobiłem, dlaczego?
-Teraz nic nie zrobiłeś... A w poprzednich latach, kiedy... - tutaj nie dokończyła, ponieważ Draco nie chciał tego słuchać i szybko się wykręcił
-Dobra, dobra... Umowa stoi. Przez miesiąc mówię do ciebie po imieniu. Pamiętaj bal za dwa dni, czyli w sobotę. Nic nie wspominaj Pansy o naszej umowie.
-Przecież i tak z nią nie rozmawiam... - w końcu oboje poszli do Wielkiej Sali na kolacje tam Hermiona spotkała swoich przyjaciół.
-Cześć Hermiona! - powitała ją Ginny
-Cześć wam - odpowiedziała równie wesoło
-Co jesteś taka szczęśliwa? Nie musisz już patrolować z Malfoyem? - zapytał Harry.
-Niestety, dalej muszę się z nim męczyć, ale teraz stanie się to mniej uciążliwe.
-Co? Co takiego zrobiłaś? - Ron był bardzo ciekawy, co takiego przyjaciółka wymyśliła na tą fretkę.
-Zaraz się dowiesz Ron. No więc, on poprosił mnie, żebym poszła z nim na bal, ponieważ on nie chce iść z Parkinson i ja.. - nagle przerwał jej głos Rudzielca.
-Co chyba się nie zgodziłaś, co?
-Ron! Nie przerywaj kiedy mówię - upomniała go dziewczyna.
-No więc, jak mówiłam. Zapytał czy z nim pójdę, ja wtedy odpowiedziałam, że pod jednym warunkiem... - kiedy Hermona wreszcie opowiedziała im całą historię, spokojnie zjadła. Przyjaciele nie byli zbyt zachwyceni tym, że idzie ona z ich największym wrogiem na bal. Z drugiej jednak strony, śmieszne było patrzenie jak Draco staranie dobiera odpowiednie słowa rozmawiając z Hermioną. Ron jednak nie cieszył się z tego powodu. Sam chciał jutro zaprosić swoją najlepszą przyjaciółkę. Nie wiedział jednak, że jego największy wróg go w tym uprzedzi. Wiedział natomiast jedno: Musi coś zrobić aby Draco tego pożałował. Wiedział już nawet co to będzie...
poniedziałek, 4 lutego 2013
Rozdział 4
- Profesor Snape?!- Krzyknęła przerażona Hermioa. Obok leżącego mężczyzny leżały książki i kilka rozbitych eliksirów. Dziewczyna byłą przerażona tym widokiem. Profesor leżał w dużej kałuży krwi. Na szczęście oddychał. Hermiona nie zastanawiała się długo i zaczęła głośno krzyczeć - Pomocy! Zawołajcie pielęgniarkę! - Wtem zjawiło się kilku trzecioroczniaków - Szybko! Biegnijcie po panią Pomfrey! - dzieci natychmiast zniknęły za zakrętem. Nie minęły dwie minuty, a pielęgniarka już była na miejscu. Snape znalazł się w skrzydle szpitalnym. Nikt oprócz nauczycieli nie wiedział co stało się profesorowi. Wszyscy uczniowie mieli swoje ciche podejrzenia, które nie były trafne. Kiedy sytuacja została minimalnie opanowana, Hermiona wróciła do lochów aby oznajmić uczniom, że eliksiry się nie odbędą. Tak się złożyło, że dzisiaj miały być trzy lekcje ze ślizgonami. Lekcje przepadły i wszyscy udali się do swoich dormitoriów. Hermiona była bardzo przejęta całą sytuacją. W dormitorium postanowiła odrobić kilka zadań domowych z innych lekcji. skończyła już po pół godzinie. Weszła do pokoju wspólnego prefektów. Hanna wyszła niedawno, a Terry spał w swoim pokoju. Natomiast Draco siedział wygodnie w fotelu i patrzył na ciepłe płomyki w kominku. Hermiona nie miała już nic do roboty. Ginny niedawno mówiła jej, że ma coś do załatwienia w Hogsmeade, a Ron i Harry zapewne spali w swoim dormitorium. Dziewczyna usiadła w fotelu na przeciwko blondyna. Ten nawet nie wzruszył się na jej widok. Siedzieli w milczeniu przez nie całe dwie minuty. Hermiona znudzona już tym milczeniem rzuciła pierwszy temat jaki przyszedł jej do głowy - Dlaczego siedzisz tutaj tak samotnie? Nie mamy lekcji, a ty tutaj po prostu tak siedzisz. Draco spojrzał na nią kontem oka i po chwili się odezwał - Co cię to tak obchodzi? Z resztą ty robisz to samo. - odpowiedział znudzony. Hermoina dalej ciągnęła ten pusty temat - No cóż... W końcu taka kujonka jak ja nie ma przyjaciół. Ja tylko czytam nudne książki i odrabiam lekcje. - odpowiedziała. Tym razem chłopak wyprostował się i spojrzał na Hermionę -Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to powiem ci - dziewczyna nie wiedziała dlaczego tak się uniósł - Pansy zaprosiła mnie na bal letni. Zostały tylko dwa dni. Nie ważne jak bardzo nie chcę muszę z nią iść bo nie mam żadnej sensownej wymówki! - Draco był tak wściekły, że wstał z fotelu i stał wpatrując się w zdziwioną twarz Hermiony. - Spokojnie...- powiedziała powoli wstając - Na pewno ktoś jeszcze jest wolny.. - próbowała go uspokoić - Ta... Zostały same puchonki. A z takimi za żadne skarby nie pójdę! Wszyscy już są zajęci, oprócz... - tu w jego oczach pojawiła się iskierka radości -Ciebie!
-Co?! Ja mam z tobą iść z tobą na bal?!
-Dlaczego nie?
-Wystarczy mi, że razem musimy mieszkać w dormitorium i odbywać patrole!
-No weź... Co ci szkodzi? I tak nie będziemy tańczyć i nawet ze sobą rozmawiać. Po prostu, tylko powiem Pansy, że idę z kimś innym i przyjdę z tobą na bal
-A co będzie z tobą? Twoi durni kumple zobaczą, że zadajesz się z gryfońską szlamą.
-Phi. Na wet się nie dowiedzą.
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem...
-Co?! Ja mam z tobą iść z tobą na bal?!
-Dlaczego nie?
-Wystarczy mi, że razem musimy mieszkać w dormitorium i odbywać patrole!
-No weź... Co ci szkodzi? I tak nie będziemy tańczyć i nawet ze sobą rozmawiać. Po prostu, tylko powiem Pansy, że idę z kimś innym i przyjdę z tobą na bal
-A co będzie z tobą? Twoi durni kumple zobaczą, że zadajesz się z gryfońską szlamą.
-Phi. Na wet się nie dowiedzą.
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem...
czwartek, 31 stycznia 2013
Rozdział 3
-Dzię... - to słowo już pchało się na język Hermiony, kiedy blondyn ją puścił i powiedział tylko - Nie dość, że szlama to jeszcze niezdarna... - po czym poszedł dalej. Hermiona mogła się tego spodziewać. Takie zachowanie było dla Dracona normalne. Szczerze mówiąc dziewczyna zdziwiłaby się gdyby znów powiedział jej coś miłego. Byłoby to zbyt dużo jak na Malfoya. Dalsza część patrolu minęła w ciszy. Wreszcie wrócili do wspólnego dormitorium. Hermiona weszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Była bardzo zmęczona dzisiejszym dniem. Położyła się w wygodnym łóżku i chwilę tak leżała w ciszy. Co jakiś czas było tylko słychać nalewanie jakiegoś płynu do szklanki. Mogła się domyślić, że był to Draco, który często w nocy siadał samotnie z butelką Ognistej i rozmyślał, czasami o minionym dniu, czasami o dziewczynach, o alkoholu , rzadko myślał o problemach, szkole, nauce... Dziewczyna nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. Obudziły ją poranne promienie ciepłego, letniego słońca oraz ciche mruczenie Krzywołapa. Napełniła jego miskę i udała się do łazienki. Do śniadania miała jeszcze półtorej godziny, więc postanowiła szybko się ogarnąć i iść do Ginny. Już po 20 min była gotowa. Ginny ucieszyła się na widok przyjaciółki. - Miona! Jak ci minął pierwszy patrol? - zapytała z zainteresowaniem. - Koszmarnie! Muszę patrolować z tą wredną fretką! - odpowiedziała ze smutkiem w oczach dziewczyna.Miała nadzieję, że kiedyś będzie jakaś zmiana i będzie mogła patrolować z kimś innym. -Co?! Próbowałaś rozmawiać z profesorem? Może zgodziłby się na zamianę? - powiedziała z nadzieją w głosie Ginny. Było jej przykro, że to właśnie Hermiona musi się męczyć z Malfoyem. Niestety ona nie mogła zrobić w tej sprawie nic więcej, oprócz wspierania przyjaciółki. - Niestety nie da się nic zrobić. Profesor chce, żebyśmy się zintegrowali, czy coś... - Powiedziała dziewczyna spuszczając głowę.
* ' * ' * ' * ' *
Ron i Harry już siedzieli w Wielkiej Sali zajadając się kanapkami. Harry był pochłonięty czytaniem Proroka Codziennego, a Ron szukaniem smaczniejszych i bardziej obładowanych pysznościami kanapek. W sali panował lekki hałas, mimo wszystko dało się ze sobą porozmawiać normalnym tonem. Nagle Potter wyłonił swoją głowę zza kart gazety i zwrócił się do Rudzielca. - Nie piszą nic ciekawego...- powiedział znudzonym głosem. - Mhm... A łe se łechyny?? - powiedział Ron ustami przepełnionymi kanapkami. - Że co? Ron... Czy na prawdę muszę ci mówić, tak jak twoja matka, że nie mówi się z pełnymi ustami...? - powiedział z lekkim uśmiechem. - Dobra, dobra... Pytałem gdzie są dziewczyny. Długo ich nie ma, a zazwyczaj przychodzą wcześniej od nas. No wiesz nie widziały się całą noc. W końcu Hermiona została prefektem. Pewnie gadają i zapomniały o śniadaniu. - No to niech się lepiej pospieszą - powiedział Ron - Śniadanie kończy się za 10 min. Kiedy tylko to powiedział, do sali wbiegły dziewczyny. Szybko usiadły obok chłopaków. - No, myśleliśmy, że się już nie pojawicie - Powiedział wesoło Harry. - Ech... Trochę się zagadałyśmy - odpowiedziała Ginny nalewając sobie mleka do płatków. Dziewczyny uwinęły się ze śniadaniem bardzo szybko i już cała czwórka miała zejść do lochów na zajęcia ze Ślizgonami, kiedy nagle Hermiona zawołała - O nie! Zapomniałam wziąć mojej Książki do Eliksirów! Snape mi nie odpuści, muszę wrócić po nią do dormitorium! Ile zostało mi czasu?! -zapytała - Jakieś 5 min pospiesz się Mionka! - krzyknęła Ruda kiedy dziewczyna szybko zbliżała się do schodów. Modliła się cicho aby schody nie wywinęły jej żadnego numeru. Udało się. Musiała tylko skręcić korytarzem w lewo i wejść do dormitorium. Była spokojna, ponieważ zostały jej 3 min, a powrót do lochów to pestka. Nie wiedziała dlaczego, coś kazało jej na chwilę wejść w ślepy korytarz, który prowadził tylko do ściany z ogromnym gobelinem. Hermiona odwróciła głowę, podeszła trochę bliżej i zauważyła coś ciemnego. Podeszła bliżej i ze zgrozą zobaczyła, wielką kałużę czegoś czerwonego obok - jak już później zauważyła - głowy jakiegoś człowieka. Podeszła jeszcze bliżej. Nagle stanęła jak oszołomiona. Na podłodze leżał...
* ' * ' * ' * ' *
Ron i Harry już siedzieli w Wielkiej Sali zajadając się kanapkami. Harry był pochłonięty czytaniem Proroka Codziennego, a Ron szukaniem smaczniejszych i bardziej obładowanych pysznościami kanapek. W sali panował lekki hałas, mimo wszystko dało się ze sobą porozmawiać normalnym tonem. Nagle Potter wyłonił swoją głowę zza kart gazety i zwrócił się do Rudzielca. - Nie piszą nic ciekawego...- powiedział znudzonym głosem. - Mhm... A łe se łechyny?? - powiedział Ron ustami przepełnionymi kanapkami. - Że co? Ron... Czy na prawdę muszę ci mówić, tak jak twoja matka, że nie mówi się z pełnymi ustami...? - powiedział z lekkim uśmiechem. - Dobra, dobra... Pytałem gdzie są dziewczyny. Długo ich nie ma, a zazwyczaj przychodzą wcześniej od nas. No wiesz nie widziały się całą noc. W końcu Hermiona została prefektem. Pewnie gadają i zapomniały o śniadaniu. - No to niech się lepiej pospieszą - powiedział Ron - Śniadanie kończy się za 10 min. Kiedy tylko to powiedział, do sali wbiegły dziewczyny. Szybko usiadły obok chłopaków. - No, myśleliśmy, że się już nie pojawicie - Powiedział wesoło Harry. - Ech... Trochę się zagadałyśmy - odpowiedziała Ginny nalewając sobie mleka do płatków. Dziewczyny uwinęły się ze śniadaniem bardzo szybko i już cała czwórka miała zejść do lochów na zajęcia ze Ślizgonami, kiedy nagle Hermiona zawołała - O nie! Zapomniałam wziąć mojej Książki do Eliksirów! Snape mi nie odpuści, muszę wrócić po nią do dormitorium! Ile zostało mi czasu?! -zapytała - Jakieś 5 min pospiesz się Mionka! - krzyknęła Ruda kiedy dziewczyna szybko zbliżała się do schodów. Modliła się cicho aby schody nie wywinęły jej żadnego numeru. Udało się. Musiała tylko skręcić korytarzem w lewo i wejść do dormitorium. Była spokojna, ponieważ zostały jej 3 min, a powrót do lochów to pestka. Nie wiedziała dlaczego, coś kazało jej na chwilę wejść w ślepy korytarz, który prowadził tylko do ściany z ogromnym gobelinem. Hermiona odwróciła głowę, podeszła trochę bliżej i zauważyła coś ciemnego. Podeszła bliżej i ze zgrozą zobaczyła, wielką kałużę czegoś czerwonego obok - jak już później zauważyła - głowy jakiegoś człowieka. Podeszła jeszcze bliżej. Nagle stanęła jak oszołomiona. Na podłodze leżał...
środa, 26 grudnia 2012
Rozdział 2
Po skończonej kolacji uczniowie udali się do swich dormitoriów, natomiast nowi prefekci naczelni poszli pod gabinet profesora Dumledora aby omówić pare spraw dotyczących ich obowiązków. Hermiona szła korytarzem i zauważyła, że już dwójka prefektów czeka pod gabinetem, a byli to: Hanna Abbott (prefekt Hufflepuffu) oraz Terry Boot (prefekt Ravenclawu). Dziewczyna zauważyła, że rozmawiają o czymś. Kiedy tylko Hermiona się zbliżyła Hanna podeszła do niej i powiedziała
- Przykro mi Hermiono, ale byłam u profesora Dumbledora i powiedziałam, że chcę patrolować z Terrym - zwróciła się w stronę chłopaka - Nie zniosłabym obecności tego dupka, Malfoya. Pytałam także czy my mogłybyśmy patrolować razem, niestety profesor powiedział, że zdecydowanie woli patrole damsko-męskie, i że ma to nas do siebie zbliżyć - dokończyła z lekko smutną miną dziewczyna. Wtem za nimi stanął profesor Dumbledore i wypowiedział hasło
- Miętowe ropuchy! - i cała trójka znalazła się w gabinecie. Profesor zaczął - O widzę, że panna Granger i panna Abbott już są. Pan Boot również. A pan Malfoy? - nagle z nikąt pojawił się Draco - Jestem. - powiedział oschle. - Panie Malfoy, chce pan już zarobić minusowe punkty dla swojego domu? - zapytał sarkastycznie Albus. - Prefekci mają przywile jak również zasady. Proszę być punktualnym. - powiedział do Malfoya. Chciałbym tylko przypomnieć z kim patrolujecie korytarze. Panna Abbott z panem Bootem, Pnna Granger z ..... - tego nie dokończył gdyż Draco krzyknął -CO?! Ja mam patrolować z tą szl..... - w ostatnej chwili ugryzł się w język, jednak Dumbledore chyba domyślił się jakim wyzwiskiem Ślizgon chciał rzucić w Hermionę. Natychmiast zareagował - Panie Malfoy, to już zostało uzgodnione, nie ma pan nic do gadania. I jeszcze jedna sprawa: minus dziesięć punktów dla Slytherinu. W Hogwarcie nie tolerujemy takich wyzwisk. - Chłopak zamilkł i opuścił głowę - Przypominam dzisiaj o 23.00 pierwszą zmianę mają panna Granger i pan Malfoy - powiedział, po czym wszyscy wyszli. Udali się do wspólnego dormitorium. Czas minął bardzo szybko i zanim się obejrzeli była 22.58. Hermiona czekała na Malfoya w pokoju wspólnym. Tymczasem on ustawiał na żelu swoją platynową grzywkę. Codziennie zajwięcej czasu spędzał pielgnując swoje włosy. Jednak całkiem dobrze mu to wychodziło, ponieważ były one na prawdę zadbane. Kiedy w końcu skończył użył tylko jeszcze swoich męsich perfum. Były bardzo drogie, ale pachniały cudownie. Według Dracona odpowiedni i dobry zapach odgrywał dużą rolę w uwodzeniu dziewczyn. Tak na prawdę wszystkie czuły ten zmysłowy zapach stojąc w pobliżu chłopaka. Wyszedł spokojnie z pokoju i zobaczył Hermionę. Stała wpatrując się w ogień buchający z kominka. Kiedy i ona go ujrzała obrzuciła go krwiożerczym spjrzeniem. - Ooo... Szanowny książe się pojawił - powiedziała sarkastycznie. Chłopak tylko na nią spojrzał i odrzekł - Chodźmy już. Nie chcę tu sterczeć całą noc - Razem wyszli i oświetlali sobie drogę różdżkami. Nagle oboje spostrzegli jakąś sylwetkę. Podeszli bliżej. Obraz bardziej zarysował im się przed oczami i ujrzeli dwójkę pierwszoklasistów. Dzieciaki zamarły na ich widok. Stały nieruchomo wpatrując się w jasne promienie padające z ich różdżek. Draco nagle zaczął
- Co wy sobie myślicie?! Gdzie się szlajacie już pierwszego dnia? Widać, że nie mieliście styczności z ....
- Malfoy! - przerwała mu w końcu dziewczyna i zwróciła się do chłopców, którym do oczu nalewały się łzy.
- Spokojnie - powiedziała opanowana - Z jakiego jesteście domu? - zapytała z serdecznym uśmiechem na twarzy. Jedno z nich się odezwało - Z Ravenclawu .... - powiedział wyższy chłopczyk niepewnym głosem - No to zmykajcie już. W Hogwarcie nie można wychodzić na korytarz po 22.00. Nie odbierzemy wam punktów, ale uważajcie na przyszłość. - kiedy dziewczyna już skończyła, Krukoni szybkim krokiem poszli do swojego dormitorium. - Co ty odwalasz? - Malfoy odezwał się - Nie mamy pełnić roli nianiek. - Draco palił się ze złości. Hermiona nie pozostawiła tego bez komentarza - Ale nie mamy także pełnić roli celników z więzienia. Przez dłuższy czas patrzyli na siebie gniewnym wzrokiem. Nagle zjawił się Irytek. Przefrunął między prefektami. Draco odskoczył lecz Hermiona zachwiała się. Za nią stała duża, metalowa zbroja z ostrym mieczem. Dziewczyna próbowała złapać równowagę. Pomimo jej trudów nie udawało jej się. Kiedy już miała się przewrócić na broń przymocowaną do zbroi Ślizgon krzyknął - Granger! Złapał ją w pasie i szybko przyciągnął Hermionę do siebie.
wtorek, 25 grudnia 2012
Rozdział 1
- Cześć - powiedziała do Hermiony. Ta nieco się wzdrygneła, ale błyskawicznie odpowiedziała - Cześć. Jak ci minęły wakacje? - zwróciła się do dziewczyny. Luna widziała, że Hermiona kogoś oczekuje, a temat przez nią rzucony był lekko naciągany. Mimo to odpowiedziała - Ach... Spędziłam większą część wakacji pielęgnując ogród i badając magiczne stworzenia razem z tatą - odpowiedziała. Następnie ona postanowiła zagadać Hermionę:
Było dziesięć minut do godziny jedenastej. Hermiona właśnie przeszła na peron 9 i 3/4. Od razu zauważyła kilka znajomych twarzy. Wtem niespodziewanie zaskoczyła ją Luna podchodząc z boku.
- Po tej zwycięskiej walce z Voldemortem w naszym świecie jest o wiele lepiej. nie sądzisz?
- O tak, znacznie .... - Hermiona nie dokończyła zadania. Poczuła jak coś dosyć mocno ją popchnęło. Pospiesznie odwróciła się do tyłu. Był to nie kto inny jak Malfoy. Draco Malfoy - jej dotychczasowy wróg numer jeden. Po krótkiej chwili zwrócił się do niej z głupim uśmiechem.
- Oooo.... Widzę, że szlama też już się pojawiła. - Przywitał się z oburzoną dziewczyną.
- Mi również miło cię widzieć, Malfoy. - chłopak odwrócił wzrok i odszedł w swoją stronę. W tym samym momencie dziewczyny dostrzegły Harry' ego, Rona, Ginny oraz bliźniaków. Ci ostatni jednak nie podeszli do dziewczyn. Szli przywitać się ze swoim rocznikiem. Wszyscy powitali się gorąco. Nie zdążyli zamienić ze sobą więcej słów, ponieważ usłyszeli głośny świst pociągu. Zegar wybił za dwie minuty dwunata. Wszyscy udali się do przedziałów. Każdy chciał zająć jak najlepsze miejsca wraz ze swoimi znajomymi. Hermiona udała się za grupą przyjaciół. Nagle uświadomiła sobie, że nie wzięła bagaży! Dziewczyna szybko cofnęła się po nie. Nagle usłyszła szyderczy głos - Co jest Granger? Zapomniałaś czegoś? - Draco stał tuż za nią. - Co ci do tego? - Parsknęła dziewczyna i teraz udała się do pociągu. Szukała wolnego przedziłu. Niestety nie znalazła. Jedyne wolne miejsce było obok Malfoya. Była bardzo zdziwiona, że chłopak siedzi bez swojej grupy Ślizgonów. No cóż. Dziewczyna miała cichą nadzieję, że droga jakoś szybko minie. Kiedy wsiadła do przedziłu, Draco nie wzruszył się tym szczególnie. A przynajmniej nie okazał tego w rzaden sposób. Pierwsze pół godziny minęło w zupełnym milczeniu. Nie licząc kilku docinków ze strony Ślizgona na samym początku. Nagle chłopak zaczął z nią bardzo dziwną rozmowę
- Będziesz w tym roku prefektem naczelnym, tak? - Hermiona spojrzała na niego z lekkim niedowierzaniem. Malfoy odezwał się do niej bez wyzwiska. Coś takiego jeszcze nie miało miejsca w jej życiu. Nie przeszkadzałoby jej to na codzień, ale wtedy myślała, że jest to jakaś pułapka, jednak postanowiła nawiązać rozmowę. Może chłopakowi przeszkadzała już cisza? Nie gdybając już dłużej nad tym odezwała się cicho - Tak. Ty też prawda? - Chłopak przytaknął. - Będziemy mieli własne dormitorium. Ciekawe jak duże będą pokoje? - Hermiona pozostawiłą to bez komentarza. Nagle Draco rozpoczął - Wiesz muszę ci powiedzieć, że ..... - i zamilknął. - Co takiego? - wypaliła trochę zaciekawiona dziewczyna. Draco zwrócił się do niej w taki sposób jak rok temu, dwa lata temu.... Czyli mniej więcej w taki sposób - Nieważne, odwal się ode mnie- burknął do niej chłopak. Tak na prawdę chciał jej powiedzieć, że fajnie wygląda. Musiał sam przed sobą przyznać, że wypiękniała przez wakacje. To była prawda. Hermiona na prawdę nabrała bardzo ładnych kształtów. Nawet ładnie się ubrała. Dziewczyna miała na sobie dopasowane jensy. Ale nie takie ciasne jak to Pansy Parkinson i jej koleżanki zawsze nosiły. Nie takie, w których wyglądałaby jak w za małych. Te idealnie podkreślały jej kształty. Ubrała się także w ciemnoczerwony sweterek. Na nogach miała zwykłe czarne trampki. Kiedy tak rozmyślał o dziewczynie, ta zasnęła. Książka, którą trzymała w ręku upadła na ziemi. Otwarła się na stronie z obrazkiem, na którym widniała para będąca w romantycznym uścisku. Siedzieli razem na moście. Draco musiał przyznać, że dziewczyna z obrazka przypominała mu Hermionę, natomiast chłopak nieco był podobny do Malfoya. Chłopak zamknął jednak szybko książkę i położył obok śpiącej dziewczyny. Nie wiedział dlaczego teraz myślał o niej przez dobre piętnaście minut. Przecież była szlamą. Chłopak nie wiedział co stało się z nim podczas tych kilku minut. To nie było w jego stylu. Otrząsnął się z tego kiedy poczuł jak pociąg gwałtownie się zatrzymuje. Byli już na miejscu. Ślizgon potrząsnął Hermionę lekko za ramie - Już jesteśmy-klepnął ją w ramię i wyszedł.. - Hermiona błyskawicznie się otrząsnęła. Myślała trochę nad swoim snem. Śnił jej się blondyn. Ubrany był w czarną szatę. przypominał jej ....... MALFOYA?! Nie..... Hermiona nie mogła uwierzyć, że śnił się jej wróg. W dodatku nie był dla niej wrogo nastawiony. Wręcz przeciwnie. Podarował jej kwiaty i uśmiechał się zalotnie. Z myśli wyrwał ją znajomy głos. To była Ginny. - O Mionka! Szukaliśmy cię. No dalej, chodź z nami - uśmiechnęła się siostra Rona. Wyszli wszyscy z pociągu. Dziewczyna postanowiła nie mówić nikomu z im musiała się męczyć w przedziale. Wkrótce wszyscy siedzieli już przy jednym stole w Hogwarcie. Profesor Dumbledore przedstawiał wszystkim kolejnego już profesora obrony przed Czarną Magią. Nazywał się Trooth. Był wysokim mężczyzną o czarnych włosach. Przypominał trochę Snape, ale Trooth był bardziej zadbany. wszystkim wydawał się dziwny całą ucztę był jakby nieobecny. Kiedy Gryfoni rozmawiali tak o nowym nauczycielu. Ginny zauważył, że Draco dziwnie przygląda się Hermionie. Szepnęła dziewczynie - Odwróć się. Zobacz jak Malfoy się na ciebie patrzy. O co mu chodzi? - zapytała oczekując wyjaśnienia. Hermiona spojrzała na dziewczynę i powiedziała - Nie mam pojęcia Ginny, ale wcale mnie to nie obchodzi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)